piątek, 18 kwietnia 2014

Od Anyi Marie - Ostatni Kwiat

Szłam w deszczu wzdłuż brzegu Górskiej zatoki, spoglądając na lawendę, dziką różę, wrzos czy ostatnią konwalię. Przypomina mi ona Helen. Była szczególna. Była ostatnia. Była moją ostatnią właścicielką. Łzy stanęły mi w oczach. Jedna z nich spadła na kwiat. A może to był deszcz? Zamknęłam oczy. Wspomnienie wróciło. Pisk opon. Wyjrzałam zza siana. Jeden samochód się palił. Może tylko mi się zdawało. Ale te brązowe trampki. I wytarte dżinsy. Przez tydzień znosiłam cierpienie w milczeniu. Wreszcie uciekłam. Jak potem się dowiedziałam, Helen przeprowadzała babcię przez ulicę, gdy pewien człowiek (ludzie nazywali go pijanym) uderzył w nie. Zginęły na miejscu.
- O Helen, czy ty mi wybaczysz? – wyszeptałam. – Czy wybaczysz mi to, że wtedy nie zarżałam? Brakuje mi Anye Marie. Prawdziwej Anye Marie. Nie nosiciela jej imienia. Odważnej , szlachetnej Anye Marie.
- Gdybyś wtedy zarżała, brakowało by nam ciebie.
- Layla? Czy to ty?


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz