sobota, 19 kwietnia 2014

Od Caroline: Theth powraca!

Spacerowałam łąką i nagle zobaczyłam... jego! Theth'a! Odsunęłam się o krok...
- Kogoż to widzimy? Czyżby słodziutką Caroline? - uśmiechnął się z pogardą.
- Czyż to wredny, brzydki i cuchnący Theth?! - udałam, że wcale się nie bałam lecz tak naprawdę...
- Jak śmiesz! - warknął niczym niezniszczalny wilk.
- Aaaa tak! - odwróciłam się i zaczęłam biec przed siebie. "Dawaj, przecież babcia była klaczą wyścigową!" - myślałam zgodnie z prawdą.
- A co jeśli powiem, że Will jest moim więźniem? - Theth był... po prostu bez serca.
Odwróciłam się i powiedziałam krzykiem "W imię Mozarta!!!"- zaczęłam gnać na Theth'a.
- Caro! - krzyknął biegnący w moja stronę Will.
- Za Mozarta! - krzyknęłam po raz kolejny tym razem do Willa.
- Jak Ty to i ja, za tatę! - krzyknął Will, biegnący razem ze mną na czarnoksiężnika.

<Will, dokończ>!
________________________
CD od Willa

Pomyślałem sobie cwałując na Theth'a: "Najwyżej zginę. Zresztą, nie będę nigdy prawdziwym ogierem, bo nie mam ojca, nikogo, kto by mnie nauczył być prawdziwym ogierem. Ale Caro? Ona musi przeżyć! Nie pozwolę, by zginęła".
- Caro! - zawołałem, ale było za późno.
- Will! Ratuj... - rozpaczliwie wołała.
"Co zrobić? Powiedzieć mamie, czy działać na własną rękę?" - pomyślałem z przestrachem - "Zrobię to drugie. Co mi tam, nie pokażę się przynajmniej jako Alpha Słabeusz."
Ruszyłem na Theth'a, ale gdy byłem metr przed nim, teleportował się. Z trudem zahamowałem tuż przed półką skalną.
"Co mam zrobić?" - myśli tego typu cały czas kłębiły się w mojej głowie.
W końcu wskoczyłem na półkę skalną i wędrowałem do jego twierdzy.

***

Dotarłem wycieńczony, wychudzony i ledwo stąpałem. Położyłem się w lesie. Zasnąłem.

***

Obudził mnie cichy szelest. Wyjrzałem między drzewa. Ujrzałem Caro pasącą się. Miała łańcuch na szyi. Theth pilnował ją.
Zastygłem w bezruchu. Byłem już wypoczęty.
Theth zaczął węszyć. Obrócił się w moją stronę. Podbiegł do mnie.
- Myślisz, że się ukryjesz? - spytał z ironią w głosie - Nie odejdziesz stąd żywy. Zapłacisz za swojego ojca.
- Will! Nie... - usłyszałem rozpaczliwe krzyki Caroline.
Rzuciłem się na Theth'a. Nie zdążył uciec przed ciosem. Kopnąłem go w brzuch. On rzucił się na mnie. Zaczęła się walka.

***

Otworzyłem oczy. Czułem gorącą krew spływającą mi do pyska. Próbowałem ruszyć prawą przednią nogą. Nie było jej.
- Will! Ty żyjesz! - krzyknęła z zachwytem.
- Żyję... - szepnąłem słabym głosem.

< Caro? >
___________________________________
CD od Caroline

- Nigdy sobie tego nie wybaczę.... To moja wina.
<Will>?
____________________________________
CD od Willa

- Nie, to nie twoja wina - powiedziałem słabo. Zasnąłem.

Obudził mnie hałas i szamotanina. Podniosłem się.
- Leż spokojnie - usłyszałem głos Toshiko.
- C... Co się dzieje? - spytałem niepewnie.
- Przyszliśmy Wam na ratunek. Wygląda na to, że nie będziesz do końca sprawny.
- Najlepiej byłoby zginąć - powiedziałem z rozpaczy.
Rzuciłem się na Theth'a. Wszyscy mnie zatrzymywali, ale ja walczyłem dalej w końcu opadłem na ziemię.

< Caro? >
______________________________
CD od Caroline

- Och Willl.... - płakałam. -Przepraszam, Cię za wszystko.
- C-caro...line... - wyszeptał.
- Will! Ta niesprawna noga...ona Ci odrosła! - powiedziałam wesoło.
- Proszę to zioła, które Cię uleczą... - mama podała Willowi lekarstwo.
On wypił i wtedy pojawił się duch Mozarta:
- Ja i przodkowie zdecydowaliśmy, że za Twoją odwagę synu już zawsze będziesz sprawny - Ty zaś Caroline jesteś odważna, miła, honorowa i przede wszystkim mądra oraz masz jakiś... zdrowy rozsądek, pozostań taka na wieki - Layla, kochanie.... opiekuj się dziećmi, kocham Cię! - duch Mozarta zniknął.
<Will, co wymyślisz>?
______________________________
CD od Willa

- Szkoda, że taty nie ma z nami. On na pewno by wiedział co robić - powiedziałem smutno.
- Na pewno jest gdzieś tam, w Twoim sercu - powiedziała mama.
- Chodźmy stąd - zaproponowała Caro - Nieprzyjemnie tu.
Wyszliśmy.

***

Wróciliśmy do Sennego Lasu. Podeszła do mnie Caro.
Powiedziała:

< Caro, co powiedziałaś? >
_______________________________
CD od Caroline

-Will..czy my.. czy my jesteśmy przyjaciółmi?
<Will, jesteśmy nimi>?
____________________________
CD od Willa

- Chyba... Chyba kimś więcej - odpowiedziałem nieśmiało.

< Caro? O.O >
_______________________________
CD od Caroline

-Will! Ja od dawna chciałam Ci to powiedzieć.. .

<Will ja...wymyśl coś!>?
________________________________
CD od Willa

Zatkało mnie. Nie wiedziałem, co powiedzieć. Nigdy jeszcze nie czułem tak silnego uczucia. W końcu wydukałem:
- K... Kocham Cię.
- Ja Ciebie też - szepnęła.
Trąciła mnie lekko w nos.
Podrzuciłem ją lekko z radości.
- Uważaj na siebie! Jeszcze nie do końca wyzdrowiałeś - zaśmiała się.
Pogalopowaliśmy w stronę Yan Ing, a potem chlapaliśmy się.
Gdy byliśmy całkiem mokrzy, wyszliśmy z wody.
- Brr...

< Caro? >
________________________________
CD od Caroline

-Will...my jesteśmy dorośli! -spojrzałam w nasze odbicie w wodzie.
Ja:
 
A on:


<Will, starzejemy się!>
_________________________________________
CD od Willa

- Słyszałaś, że podobno odkąd tata zginął, mamie podoba się Shadow. Może, skoro jesteśmy już dorośli, żyłaby razem z nim, a my przejęlibyśmy jej obowiązki. W końcu jesteśmy już dorośli - powiedziałem.
Akurat podeszła do nas Layla.
- Mamo, jesteśmy dorośli - krzyknęliśmy z entuzjazmem.

< Layla? >
________________________________________
CD od Layli

- Synku...ja - padłam na ziemię - nie jestem młoda i umieram...- łzy poleciały.
- Mamo - wyszeptała Caroline.
"Jest już taka piękna" - myślałam o Caroline. "A Will tak odważny jak Mozart"...
- Niee! Mamo, nie! - krzyknął Will.
- Dzieci pochowajcie mnie przy Mozarcie...
I nie dokończyłam, bo moje serce przestało bić - "I odpłynęłam w sen wieczny".

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz