sobota, 19 kwietnia 2014

Od Willa: Spacer

Trąciłem mamę moimi małymi chrapkami w pysk.
- Mamo, pobudka! - powiedziałem radośnie.
- Jeszcze chwila - powiedziała z ociąganiem.
Po chwili wstała. Napiłem się mleka, podczas gdy ona skubała spokojnie trawę.
- Willu, chodź na spacer.
- Dobrze mamo - odpowiedziałem.
Poszliśmy w Góry Dolin.
- Mamo, jak zginął tata? - spytałem ze smutkiem.
- To długa historia, ale dobrze, opowiem Ci. Musisz wiedzieć. Pewnego dnia tata zauważył, że kwiaty i cała roślinność na terenach trochę dalszych jest pokryta lodem. To znaczyło, że zły czarnoksiężnik Theth stworzył jakąś tam mroczną księgę. Więc poszedł do jego zamku wraz z Rodzynką. Rodzynka zniszczyła księgę, a on pokonał Theth'a. Niestety, doznał sporych obrażeń. Gdy wrócili, następnego dnia zmarł.
- Jak to? Czemu? - spytałem ze smutkiem, a także z odrobiną złości.
- Obrażenia były zbyt poważne. Ale to, czego miał Cię nauczyć tata, nauczy Cię Rodzynka, ponieważ ona z nim chodziła na wyprawy.
- Naprawdę? - zdziwiłem się.
- Tak. Tak powiedział Mozart - Layla westchnęła.
Doszliśmy do okrągłej polany, otoczonej lasem liściastym.
Pośrodku polany leżał jakiś ciemny kształt.
Pocwałowałem niezdarnie w tamtą stronę.
Jak się okazało, ten kształt był źrebakiem.





















- Jak się nazywasz? - spytałem.
- Caro... Caroline - odpowiedział źrebak.
- Ja jestem Will - odpowiedziałem.
- Dalmatyńczyk - zaśmiała się Caro.
- No może i trochę - przyznałem.
Uśmiechnęła się.
- Skąd się tu wzięłaś? - spytałem.
- Tutaj się urodziłam. Moi rodzice tu zginęli. Ludzie ich zabili. Tutaj też umrę.
- Czemu?
- Bo nie mam co jeść, nie mam rodziców.
- To chodź z nami, mama na pewno się zgodzi.
- Ta klacz? - ruchem głowy wskazała moją mamę.
- Tak, ona.
Podbiegliśmy do niej.
- Mamo, to jest Caro...line - przedstawiłem ją - Nie ma rodziców. Czy może mieszkać z nami? - spytałem.
- Ależ oczywiście! Od teraz jesteś moją córką - mama uśmiechnęła się do Caro.
- Możemy już iść? - spytała Caro.
- Jasne.
Wróciliśmy na Łąkę Rozmaitości. Wzrok wszystkich padł na Caro.
- To jest Caro, moja adoptowana córka, przybrana siostra Willa - przedstawiła ją wszystkim Layla.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz