sobota, 19 kwietnia 2014

Od Dark Moon'a: Zgromadzenie Posłańców IV

Razem z Serir szybko dotarliśmy na miejsce spotkania. Jak zwykle powitała nas Tropical Island - kara arabka, która niegdyś pracowała dla ludzi. Była najlepszą z nas.
- Dark Moon, Serir! - krzyknął na nasz widok - Już myślałem, ze nie przybędziecie.
- Tym razem miałem do pokonania długą drogę- odpowiedziałem klaczy.
- Rozumiem. Przykro mi z powodu Arytmi, była na prawdę świetna - powiedziała do mnie cicho.
W odpowiedzi kiwnąłem głową i poszedłem przywitać się z resztą. Na spotkaniach posłańców panowała osobliwa atmosfera, którą wprost uwielbiałem. Po prawej ścigały się dwa młode konie, a z przodu większa grupka posłańców wymieniała się informacjami. Lecz ja wypatrywałem tylko dwóch koni -Shadow'a i Aronii. Tego pierwszego zauważyłem już po chwili. Po wymianie uprzejmości przeszliśmy do interesów.
- Jakiś czas temu Layla proponowała nam sojusz. To aktualne? - zagadnął kary ogier.
- Tak - Jeszcze przez jakiś czas negocjowaliśmy i uzgadnialiśmy warunki. Na koniec każdy odszedł głośno narzekając, chociaż tak na prawdę obaj sądziliśmy, że wyszliśmy lepiej na tej umowie.
- Moon! - usłyszałem wesołe wołanie. Od razu rozpoznałem ten głos.
- Bella, nie sądziłem, ze cię spotkam - odpowiedziałem do siwej klaczy.
- Opowiadaj, co w stadzie? - zapytała ożywiona przyjaciółka.
- Mozart nie żyje, a Layla urodziła synka. Poza tym adoptowała małą Caro - powiedziałem rzeczowym tonem.
- Mozart? To straszne... - zasmuciła się Bella - Jak nazwała syna?
- Will. Mozart tego chciał.
Rozmawialiśmy jeszcze długo, lecz później Bella powiedziała, ze ma do załatwienia jeszcze kilka spraw służbowych i odeszła.
Dowiedziałem się, że mam poprowadzić trening wydolnościowy dla młodszych koni. Trafił mi się przedział 2,5 - 3 lata. Postanowiłem, ze najpierw zapoznam się z tymi końmi, bo wnioskując po wieku większość mogłem nie znać. Nagle poczułem, że ktoś trąca mnie nosem. Odwróciłem się gwałtownie i ujrzałem tą klacz:
http://www.schc-fworld.cz/hrebci/poustni/Gek/01.jpg
- Aronia? - wykrztusiłem zaskoczony.
- A kto inny? - warknęła moja córka. - Co tak milczysz? - zapytała bezczelnie gdy nie odpowiedziałem.
- Tęskniłem za tobą - udało mi się wykrztusić.
- Tak? Jakoś ci nie wierzę. Na pewno słyszałeś strzały i krzyki. Nie wróciłeś po nas - warknęła - Wiesz, że widziałam jak matka upada? Jak umiera - szepnęła - A ty? Ty nie wróciłeś. Młodszy brat cię pokonał, wygnał cię - syknęła - Jesteś doprawdy żałosny jeśli myślisz, ze za tobą tęskniłam.
- Rozumiem, jesteś na mnie zła. Zawiodłem cię - powiedziałem spokojnie do zezłoszczonej Aronii - Też bardzo tęsknię za twoją mamą, ale nic już nie zrobimy. Co bym tam zdziałał? Byłem mocno poraniony. Też bym zginął.
- Zasłużyłeś na śmierć - Odwróciła się ode mnie i poszła w przeciwnym kierunku - Poproszę aby zmienili mi grupę. Pracuję dłużej od reszty - rzuciła na odchodnym.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz