piątek, 18 kwietnia 2014

Od Layli: Nie tak

Siedziałam sama w górach płacząc. Wszyscy traktowali mnie jak powietrze, okrutną klacz, która zostawiła stado ale potem powróciła. Było mi tak przykro. Nagle usłyszałam kroki, to Malaga.
-Layla... Co się dzieje?
-Sama wiesz... nikt mnie tu nie chce...
-To nie prawda. Layla... Przecież jesteśmy przyjaciółkami!
-Tak ale... Ja muszę odejść, Mozart i tak mnie nie kocha, nic mnie tu nie trzyma!
-A ja...
-No to tylko ty!
-Nieee! Chodź idziemy pobiegać!
-Ym...
-Nie gadaj, tylko chodź!
Zaczęłyśmy niewinnie galopować. Ale to mi humoru nie poprawiło. Podeszłam do Mozarta. patrząc mu smutno w oczy.

<Mozart, dokończ proszę>
_________________________
CD od Mozarta

- Nie smuć się - nie pytałem się o co chodzi, bo wiedziałem. Przytuliłem ją.
- Ty tak nie miałeś, więc nie wiesz, jak się czuję - powiedziała buntowniczo.
- Miałem o wiele gorzej. Moje narodziny spowodowały jeszcze gorsze rzeczy - powiedziałem smutno.
- W sumie racja - odpowiedziała.
- Chodź na Bajeczną Łąkę. Poprawi Ci się humor.
- Chyba tak - uśmiechnęła się słabo.
Poszliśmy. Zerwałem ogromny, krwistoczerwony kwiat i wsadziłem Layli za ucho.
- Wyglądasz jeszcze piękniej - szepnąłem jej do ucha.

< Layla? >
__________________________
CD od Layli

-Dziękuję-również szepnęłam.
Uśmiechaliśmy się do siebie jak dawniej. Było mi weselej, lepiej.

<Mozart>?


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz