Z niecierpliwością wpatrywałem się w zachodzące słońce. Dziś na niebie ukażą się znaki, które powinien rozpoznać każdy posłaniec. Informowały one o miejscu i porze walnego zgromadzenia. Zastanawiałem się czy zobaczę tam Bellę. Może w innym stadzie została posłańcem?
Kątem oka spoglądałem na Willa. Ogierek już pewnie się poruszał, lecz nie można było jeszcze do niego podchodzić. Nadal trwała faza poznawcza z matką, w której źrebię musi poznać zapach swojej rodzicielki. W innym przypadku mógłby ją pomylić z inna klaczą. Szkoda, że Mozart nie może zobaczyć wybryków młodego taranta.
Wreszcie zrobiło się wystarczająco ciemno abym mógł zacząć wypatrywać znaków. Na początku powinno być kilka sygnałów, które nic nie znaczą aby zwrócić uwagę posłańców. Miałem rację. Gdy zaczęto nadawać wiadomość mocno się skupiłem, aby nic nie pomylić.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz