Dziś wstałam wcześnie, więc postanowiłam pójść na Łąkę Rozmaitości, żeby poskubać trawę, później doszły na łąkę Layla, Rain, Kanada, Mirabella, Anya Marie i na samym końcu jakiś ogier doszedł na łąkę. Postanowiłam do niego podejść.
- Cześć! - powiedziałam. - Cześć... - odpowiedział. - Nazywam się Bella, a ty? - Dark Moon, miło cię poznać. - Nawzajem! - powiedziałam. < Dark Moon, dokończysz ? > __________________________ Od Dark Moon'a CD Chciałem być uprzejmy, ale zazwyczaj trzymałem się na boku. W pracy posłańca trzeba być przyzwyczajonym do samotności. Konie, które się tego podejmują tworzą między sobą niezwykłe więzi, tak jak ja i Arytmia. Ale ona już nie żyje lub została schwytana. - Możesz mówić do mnie po prostu Moon – zwróciłem się do Belli. Klacz parsknęła i potrząsnęła głową z aprobatą. - Tak będzie zdecydowanie lepiej – powiedziała. Postanowiłem zwiedzić nieco tereny tego stada. Wyglądało na to, że rewir jest dużo większy niż w moim poprzednim stadzie. Wcześniej – jak większość innych grup – koczowaliśmy z miejsca na miejsce w poszukiwaniu świeżych roślin. Tu nie było takiej potrzeby, wszystko było na miejscu. Gdy odszedłem od grupy przykłusowała do mnie jakaś kara klacz, która przedstawiła mi się wcześniej jako Kanada. - Gdzie idziesz? - zapytała. - Rozejrzeć się. Dopiero tu dołączyłem, a wolałbym znać teren – powiedziałem zgodnie z prawdą – Chcesz się przyłączyć? < Kanada, dokończysz? > ___________________________ Od Kanady CD - Tak, jasne! - uśmiechnęłam się. - To chodźmy... - popatrzył na mnie mówiąc. - Wiesz... - zaczął mówić. - Tak... -Y... znaczy, bo opowiedziałabyś mi swoją historię? - Nie jest kolorowa... Ale już dawno chciałam się wygadać.. Więc: Byłam mała gdy las moich rodziców został podpalony. Musieliśmy uciekać! Zawsze biegałam najszybciej z rodzeństwa... Uciekałam na przodzie! Ponieważ bardzo kochałam (i kocham) moich rodziców, przepuściłam ich na przód. Młodsze rodzeństwo (byłam najstarsza) wzięłam na grzbiet. Skryliśmy się w podziemnej jaskini, bo tam ogień nie doszedł. Ale gdy uciekaliśmy poparzyłam się i stąd moje znamię na lewej nodze. Po kilku dniach cała moja rodzina zmarła z wyczerpania, ja byłam najsilniejsza i przeżyłam. Potem radziłam sobie sama i dołączyłam do tego stada... - Smutne... - To było straszne... - płakałam. - Hej Kanada, nie płacz... - powiedział czule. - Dziękuję, że mogłam się wygadać... - Nie ma sprawy... W nocy gdy była pełnia, wyznałam ogierowi: - Wiesz... Odkąd dołączyłeś podobasz mi się. Do dzisiaj mi się podobałeś, bo teraz Cię kocham... < Dark Moon, dokończ proszę... > ______________________________ Od Dark Moon'a CD
|
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz