piątek, 18 kwietnia 2014

Od Belli


Dziś wstałam wcześnie, więc postanowiłam pójść na Łąkę Rozmaitości, żeby poskubać trawę, później doszły na łąkę Layla, Rain, Kanada, Mirabella, Anya Marie i na samym końcu jakiś ogier doszedł na łąkę. Postanowiłam do niego podejść.
- Cześć! - powiedziałam.
- Cześć... - odpowiedział.
- Nazywam się Bella, a ty?
- Dark Moon, miło cię poznać.
- Nawzajem! - powiedziałam.

< Dark Moon, dokończysz ? >
__________________________
Od Dark Moon'a CD

Chciałem być uprzejmy, ale zazwyczaj trzymałem się na boku. W pracy posłańca trzeba być przyzwyczajonym do samotności. Konie, które się tego podejmują tworzą między sobą niezwykłe więzi, tak jak ja i Arytmia. Ale ona już nie żyje lub została schwytana.
- Możesz mówić do mnie po prostu Moon – zwróciłem się do Belli.
          Klacz parsknęła i potrząsnęła głową z aprobatą.
- Tak będzie zdecydowanie lepiej – powiedziała.
          Postanowiłem zwiedzić nieco tereny tego stada. Wyglądało na to, że rewir jest dużo większy niż w moim poprzednim stadzie. Wcześniej – jak większość innych grup – koczowaliśmy z miejsca na miejsce w poszukiwaniu świeżych roślin. Tu nie było takiej potrzeby, wszystko było na miejscu. Gdy odszedłem od grupy przykłusowała do mnie jakaś kara klacz, która przedstawiła mi się wcześniej jako Kanada.
- Gdzie idziesz? - zapytała.
- Rozejrzeć się. Dopiero tu dołączyłem, a wolałbym znać teren – powiedziałem zgodnie z prawdą – Chcesz się przyłączyć?

< Kanada, dokończysz? >
___________________________
Od Kanady CD

- Tak, jasne! - uśmiechnęłam się.
- To chodźmy... - popatrzył na mnie mówiąc. - Wiesz... - zaczął mówić.
- Tak...
-Y... znaczy, bo opowiedziałabyś mi swoją historię?
- Nie jest kolorowa... Ale już dawno chciałam się wygadać.. Więc:
Byłam mała gdy las moich rodziców został podpalony. Musieliśmy uciekać! Zawsze biegałam najszybciej z rodzeństwa... Uciekałam na przodzie! Ponieważ bardzo kochałam (i kocham) moich rodziców, przepuściłam ich na przód. Młodsze rodzeństwo (byłam najstarsza) wzięłam na grzbiet. Skryliśmy się w podziemnej jaskini, bo tam ogień nie doszedł. Ale gdy uciekaliśmy poparzyłam się i stąd moje znamię na lewej nodze. Po kilku dniach cała moja rodzina zmarła z wyczerpania, ja byłam najsilniejsza i przeżyłam. Potem radziłam sobie sama i dołączyłam do tego stada...
- Smutne...
- To było straszne... - płakałam.
- Hej Kanada, nie płacz... - powiedział czule.
- Dziękuję, że mogłam się wygadać...
- Nie ma sprawy...
W nocy gdy była pełnia, wyznałam ogierowi:
- Wiesz... Odkąd dołączyłeś podobasz mi się. Do dzisiaj mi się  podobałeś, bo teraz Cię kocham...
< Dark Moon, dokończ proszę... >
______________________________
Od Dark Moon'a CD

Popatrzyłem na nią zaskoczony. Do tej pory miałem zaledwie jedną partnerkę – Arytmię. Niestety nie dana nam była wspólna przyszłość. Kanada patrzyła na mnie z wyczekiwaniem, ale co miałem jej powiedzieć?
- Ja... Ja też cię bardzo lubię. – Ostrożnie dobierałem słowa. -  Cieszę się, że zwróciłaś na mnie uwagę. Jesteś naprawdę wspaniałą klaczą...
          Plątał mi się język. Nie wiedziałem co mam powiedzieć i jaka decyzja będzie właściwa. Nagle naszła mnie jedna z tych dziwnych wizji:
Stałem nad strumieniem, a obok mnie odpoczywała Ona. Leżała u moich kopyt drzemiąc – czuła się bezpiecznie. A ja byłem szczęśliwy, czułem coś odmiennego... Tak, to było silne uczucie: przyjemne, a zarazem dzikie. Miłość.
- Chciałabyś zostać moją partnerką? - zapytałem, nie zastanawiając się dłużej.



Brak komentarzy:

Prześlij komentarz