Rozumiem. Tylko nich ci żadna nie wpadnie w oko bo... - pogroziłam mu i się roześmiałam - Em... Dark?
- Tak? - zapytał.
- Bo... Ja muszę ci coś powiedzieć.
- Co?
- Bo ja...
- Dark! Idziesz już!? - usłyszałam Laylę.
- Powiesz mi jak wrócę. Cześć.
- Na razie. - powiedziałam cicho.
Dark ruszył. Westchnęłam smutno.
- Czeka cię miła niespodzianka, kiedy wrócisz. - mruknęłam do siebie. Podeszła do mnie Layla.
- Cześć, Rodzynko. Czemu jesteś smutna? Bo Dark Moon pobiegł na to zebranie? Nie martw się, wróci.
- Ja wiem tylko... - westchnęłam - Nie zdążyłam mu powiedzieć, że... - urwałam
- Że co? - zaciekawiła się
- Że jestem w ciąży.
<Layla?>
_____________________________
CD od Layli
- Super, Caroline i Will będą mieć kolegę.
- Lub koleżankę - dodała przyszła mama.
- Ale... jeśli Dark Moona przyprowadzi córkę?
<Rodzynko, co będzie?>
__________________________________
CD od Rodzynki
- To nic. Nie wygonię przecież jego córki.
< Layla? >
____________________________________
CD od Layli
- No wiem... ale chodzi o stosunki między tobą jego córką.
<Rodzynko?>
_______________________________________
CD od Rodzynki
- Wiem, że będą hm... Napięte i nigdy nie zastąpię jej mamy. Wiadomo przecież, że nowe partnerki ojców nie są mile widziane, ale... Postaram się z nią nawiązać jak najlepsze stosunki. I boję się również o dziecko...Wątpię by Aronia je polubiła. Ale będzie musiała przeboleć. Mam nadzieję, że zrozumie w końcu jest dorosła...
<Layla?
>
________________________________________
CD od Layli
- Ona straciła matkę i ojca a potem znowu odzyskała ojca i zastanie go z nową partnerką i nowym przybranym rodzeństwem.... Hm.... obawiam się, że się zbuntuje.... A może zareaguje jak zrównoważona i rozsądna klacz?
<Rodzynka, jak myślisz>?
_______________________________________
CD od Rodzynki
- Mam nadzieję, że to drugie. A może w ogóle jej nie znajdzie...
< Layla? >
______________________________________
CD od Layli
-Może.
<Rodzynko>?
_____________________________
CD od Rodzynki
- Ale jeśli ją znajdzie obie będziemy się musiały przystosować... - zamyśliłam się. Usłyszałam trzask. Gdy się odwróciłam z lasu wybiegli Will i Caro.
- Will, Caroline, dorośli rozmawiają!. - skarciła Layla.
- Niech zostaną. - uspokoiłam - Dają mi świadomość, że dam radę.
- A z czym ciociu? - zaciekawiła się Caro.
- Caro! - jęknęła Layla.
- Będę miała źrebaczka, wiesz? - uśmiechnęłam się.
- Ale fajnie! - ucieszyła się mała.
- A ty, Will cieszysz się? - zapytała Layla.
< Will? >
___________________________________
CD od Willa
- Nie za bardzo... - odpowiedziałem nieśmiało.
- Czemu? - spytała się ciocia.
- Bo... Bo czuję, że jestem taki... Samotny - odpowiedziałem.
< Rodzynka? >
__________________________________________
CD od Rodzynki
- Samotny? - zdziwiłam się - Przecież masz Caro. A gdy się urodzą będzie jeszcze więcej towarzystwa!
Will?
_____________________________________
CD od Willa
- Wiem, że będzie jeszcze więcej, ale czuję się samotny, bo jestem jedynym ogierem w tym towarzystwie i nie nauczę się takiej wytrwałości, odwagi itp. jeśli będę przebywać z klaczami - odpowiedziałem.
- Klacze też takie są - odpowiedziała buntowniczo ciocia - Ale, to prawda, w innym stopniu.
- No właśnie. A ja nie jestem klaczą. I chcę się nauczyć jak być ogierem. Prawdziwym ogierem.
- Wiem. Ale musisz się z tym pogodzić, że nie masz ojca.
- Pogodziłem się. Tylko chcę zostać ogierem.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz