Nie myślałem o tym, że kiedyś w końcu moje życie się skończy. Teraz, gdy nadeszło Lodowe Lato, zrozumiałem, że potrzebuję dziedzica. Wiedziałem, że nie zależy to ode mnie.
Ponieważ kłopot małej ilości pożywienia był coraz większy, poszedłem do Layli naradzić się.
Layla piła wodę z dopływu Yan Ing wraz z innymi klaczami.
- Layla! - krzyknąłem.
- Co? - spytała.
- Chodź...
Podeszła do mnie.
- O co chodzi? - spytała.
- Musimy porozmawiać. Chodź na Bajeczną Łąkę.
Poszliśmy.
- O co chodzi? - spytała po raz drugi.
- Widzisz te kwiaty? - pokazałem jej przemarznięte, zlodowaciałe kwiaty - Nadchodzi Lodowe Lato, co oznacza kłopoty z Theth'em. Rozumiesz skalę zagrożenia?
- Tak...
- Muszę wyruszyć w Góry Theth, a potem do jego zamku. To obowiązek bronić stada.
- A co jeśli nie wrócisz? - spytała z przestrachem.
- W tym jest problem. Potrzebuję dziedzica.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz