piątek, 18 kwietnia 2014

Od Persefony: Jak dołączyłam

Spokojnie pasłam się w Dzikim Lesie i nie miałam zielonego pojęcia że to jest terytorium czyjegoś stada. Wpadłam na pomysł, aby zrobić sobie malutki wyścig. Biegałam jak szalona tu tam aż się zmęczyłam(oczywiście to trochę długo potrwało). Podeszłam do pewnej soczystej kępki trawy. Gdy ja zerwałam ujrzałam w oddali pewnego ogiera, który pasł się sam. Szybkim pędem schowałam się za krzakiem. Obserwowałam go cały czas. Na chwilkę mrugnęłam, a on był obok pysznej trawy, a tak w zasadzie parę kroków ode mnie. Pomyślałam że przywitam się z nim. Wyszłam z krzaka i powiedziałam:
- Cześć jestem Persefona, a ty?
- Aaa! kim jesteś i bardzo mnie przestraszyłaś!
- Przepraszam... Jak wcześniej mówiłam mam na imię Persefona, a ty?
- Beck.
- Bardzo ładne imię. Czy ty też odeszłeś ze stada w poszukiwaniu innego?
- Co? Nie skąd poprostu zgłodniałem i postanowiłem że się tu wybiorę.-odrzekł
- Mhm. Ja uciekłam, bo nie mogłam wytrzymać z przywódcą stada.
- Taaak. Wiesz ja chyba musze już iść.
- Dobrze...
- Pa Persefono! Może się jeszcze zobaczymy!
- Mam taką nadzieje!
_________________________
Postanowiłam że dzisiejszą noc spędzę koło strumyczka w lesie. Usłyszałam dziwne hałasy. Popatrzyłam się za siebie i zobaczyłam stado koni. Ucieszyłam się i przybiegłam do przywódcy stada.
- Witaj jestem Persefona.
- Witaj.
- Czy mogłabym dołączyć do twojego stada?
- Oczywiście. Mam na imię Mozart, a to moja ukochana Layla.
- Witaj i zapraszam do stada!-odrzekła
- Juhu!!

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz