Razem z bratem pod czujnym okiem cioci Anyi Marie bawiliśmy się na łące. W pewnej chwili zapytałam:
- Ej, Orion. Zastanawiałeś się kiedyś nad naszym tatą?
- Tak i to odkąd mama wymieniła imię jakiegoś ogiera. Mozart czy jakoś tak.
- To niemożliwe, Mozart to tata Willa. - pokręciłam głową
- Myślisz, że...
- Nie. - ucięłam - Ale warto się dowiedzieć
Pobiegliśmy do Sennego Lasu gdzie była mama i rozmawiała z jakąś klaczą.
- Mamuś, chcieliśmy zapytać o tatę. - zrobiłam najniewinniejszą minkę na jaką było mnie stać.
- O tatę? - zdziwiła się.
- Czy on żyje? - zapytał Orion.
- Oczywiście! Jest posłańcem i udał się na zgromadzenie, za jakiś tydzień wróci. A teraz idźcie.
Gdy wyszliśmy z lasu zapytałam brata:
- Wierzysz jej?
< Orion, braciszku wierzysz mamie? >
___________________________________
CD od Oriona
- Sam nie wiem... Przecież nie opuściłby mamy gdy była w ciąży, prawda? Albo matka kłamie, albo mamy kiepskiego ojca. - odpowiedziałem siostrze.
- Cóż... Jeśli wróci to się przekonamy -powiedziała Sara.
- Ciekawe po co to całe zgromadzenie... - mruknąłem, trochę zły.
<Sara?>
_____________________________
CD od Sary
- Gada, negocjuje, zawiera sojusze. Nic takiego. Tylko jak on się nazywa...? - zastanowiłam się. Orion milczał, a ja ciągnęłam:
- Pamiętasz tę noc kiedy księżyc był prawie czarny i okropnie się baliśmy?
- Tak myśleliśmy że to koniec świata. - kiwnął głową.
- A mama się uśmiechnęła i słyszałam jak szepce Dark Moon. Może tak?
< Orion?xD >
______________________
CD od Oriona
- Może... Trochę dziwne imię.
- Dlaczego? Mi się podoba - stwierdziła moja siostra.
Po chwili zaczęło się ściemniać i mama kazała nam iść do sennego lasu.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz