
I tato, Shady

Zabili ich ludzie.. a ja zostałam sama. Potem znaleźli mnie mama i Will. Stado mnie zaakceptowało a ja poczułam się tu dobrze. Najbardziej jednak zaciekawiła mnie historia Mozarta- ojca Willa. Pewnego wieczoru biegaliśmy razem ale starsze konie niby skubały trawę a jednak nas pilnowały. Jutro mama obiecała, że pokaże nam obowiązki Alphy. I fajnie.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz